Będąc na zakupach na stoisku Inglot przemiła Pani zaproponowała mi chusteczki do demakijażu w promocyjnej cenie 9zł. Normalnie kosztują 12zł ale z racji zakupów powyżej 50zł dostaje się zniżkę.
Skusiłam się, choć takich chusteczek
używam częściej do przetarcia deski rozdzielczej w samochodzie lub
szklanego stolika w domu niż do twarzy. W każdym razie wzięłam je!
Firmę Inglot bardzo sobie cenię za lakiery do paznokci, cienie do powiek, a od dzisiaj za chusteczki do demakijażu.
Użyłam ich kilka razy w delegacji czy
po imprezie i muszę przyznać, że są bardzo dobre. Dają radę wodoodpornym oczom a to chyba najlepszy dowód na ich skuteczność. Poza tym nie podrażniają,
twarz i oczy nie swędzą, nie pieką, nic się nie czerwieni. Pozostawiają
taki słodki, przyjemny zapach oraz ładnie nawilżają skórę.
Chusteczki są przeznaczone do każdego
typu cery. Na mojej tłustej buzi sprawdzają się wyśmienicie. Oczywiście
nie używam ich za często, to są chusteczki delegacyjne i po wielkich
wyjściach, kiedy padam na łóżeczko i ostatnią rzeczą o jakiej myśl
to jest demakijaż. W tym wypadku są niezastąpione.
A tak na marginesie to do auta i
ścierania stolika używam tańszych firm. Te 25 sztuk Inglota za regularną
cenę 12zł to jednak za drogo, żeby stosować na światłach w samochodzie
czy tak sobie w domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz