Po latach doświadczeń i ciągłej walki z moimi porami wiem, że nie ma kosmetyku, który zminimalizowałby widoczność moich porów, oczywiście poza dobrym podkładem.
O Alverde
słyszeli wszyscyi, nie raz czytałam te zachwyty w blogosferze na temat tych kosmetyków.
Hm, kosmetyki
vegańskie, bezpieczne, bez silikonów i nie zawierają środków konserwujących. Ale czy takie skuteczne jak obiecuje
producent?
Zadaniem
produktu jest redukcja rozszerzonych porów, w związku z tym będą mniej widoczne. Cera będzie zmatowiona i
wyrównana.
Minimalizator
wklepujemy w pory i tu mamy wybór pod
lub na make up.
Spójrzmy na skład:
Aqua, Silica,
Pyrus Malus Fruit Water, Glycerin, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Butylene
Glycol, Alcohol, Glycine Soja Oil*, Xanthan Gum, Chondrus Crispus Extract,
Enantia Chlorantha Bark Extract, Oleanolic Acid, Levulinic Acid, Sodium
Anisate, Hydrogenated Palm Glycerides, Hydrogenated Vegetable Glycerides,
Glyceryl Caprylate, Sodium Levulinate, Terpineol, Limonene**, Linalool**,
Citral**, Parfum, CI77491, CI 77492, CI77891 –
generalnie w normie przy tego
typu kosmetykach ale nie podoba mi się zbyt wiele zapychaczy w tym składzie.
Jak na produkt naturalny to zbyt dużo chemii.
Moja opinia
Ten produkt
nie jest dla mnie. Jakkolwiek bym go nie nakładała na, pod fluid, na krem, pod
krem, nieważne- nie widzę efektów. Pory są widoczne, cera nie jest zmatowiona i
nie jest wyrównana. Nie jest ważny sposób nakładania, wklepując czy wmasowując
na jedno wychodzi. Ten minimalizator porów nie działa.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz