Moje miejsca

31 października 2014

Alverde Color-Glanz- Shampoo


Po 3 tygodniach stosowania szamponu Alverde Color-Glanz-Shampoo Lindenblüte, Cranberry uznałam, że już najwyższa pora przyznać mu gwiazdkę. Gwiazdka zasłużona, choć nie obyło się bez perypetii.
ekstrakt z lipy i żurawinka
 Podczas pierwszego użycia byłam zaskoczona tym, że ten szampon nie chce się pienić. Konsystencja przeźroczysta, taka lepka i ciężka. Dziwna! Szampon pachniał trochę sztucznie, na pewno nie jak szampon na naturalnych składnikach.



Trudno mi go było nanieść na włosy i w efekcie końcowym musiałam go nanieść dużo więcej niż w przypadku innych szamponów. Ten szampon nie pienił się od razu, wymagał dokładnego wmasowania w dobrze wilgotną skórę głowy. 


Piana była ciężka i gumowa. Po umyciu głowy, włosy były twarde, szorstkie i miałam wrażenie, że jak nie zastosuję odżywki to ich nie rozczeszę i nie będą milusie w dotyku. Tak było podczas pierwszego razu a potem nieoczekiwanie zabrakło mojego ulubionego Loreala i nastąpił przełom. 


Użyłam go ponownie i ponownie.. i się w nim zakochałam. Po pierwsze dlatego, że włosy pięknie pachną i to nie tylko następnego dnia po umyciu. Po drugie, już nie myję włosów codziennie, bo nie są tak przetłuszczone. Są miłe w dotyku, ładnie się układają, są takie poukładane. Ale najważniejsze w tej historii jest to, że ten szampon nie wypłukuje koloru z włosów, przynajmniej nie z taką intensywnością jak każdy inny szampon. I to właśnie dlatego przy najbliższej wizycie w Niemczech kupię go ponownie. Bo niestety.. już go nie mam.


Co obiecuje producent?

Szampon jest przeznaczony do włosów czarnych, brązowych i czerwonych. Z opisu jest to kosmetyk naturalny z kwiatem lipy i żurawiną.  Produkt nie zawiera silikonów, nadaje blask, chroni i pielęgnuje.


Zobaczmy skład:
To, co ja widzę natychmiast - zawiera alkohol, nie zawiera siarczanów!

W opakowaniu znajduje się tylko 200ml, co uważam za zbyt mało, tym bardziej, że muszę go ulać więcej niż zwykle. Powiedziałabym, że ten szampon jest po prostu niewydajny. Jednakże to nie zmienia faktu, że na pewno będę go mieć w swojej łazience i to nie tylko w razie nagłego braku ulubieńców!



Za szampon zapłaciłam 1,95 Eur.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz