Moje miejsca

12 października 2014

Moje małe kosmetyczne szaleństwo!!

Ostatnie dni spędziłam w przepięknej, malowniczej szwajcarskiej miejscowości. Planując powrót przez Niemcy wiedziałam, że to się stanie - napadnę na DM. I całe  szczęście, że stało się to podczas powrotu bo miałam ograniczoną ilość pieniędzy. Inaczej nie wiem jak skończyłby się mój urlop. Tym razem to nie była delegacja z ograniczonym czasem. Przerobiłam regał po regale, oglądałam, dotykałam, wąchałam, wzdychałam i wkładałam do koszyczka. I byłam tam tylko ja i dm-owskie skarby.


balea

Balea – rożne maseczki do twarzy, oczyszczająca, odstresowująca, zmniejszająca pory), fajne w nich jest to, że mam każdą z nich na dwa podejścia
Balea –nawilżający krem na dzień
Balea – nawilżający krem na noc
Balea – krem matujący na dzień i na noc (mam go kolejny raz)
Alverde – puder w kamieniu
Alverde – puder mineralny
Alverde – baza pod cienie do powiek
Alverde – do zminimalizowania porów
Ebelin – słynne jajko do nakładania podkładu
P2 – wodoodporny eyeliner wersja carbon (to już mój trzeci), miałam ochotę na inne kolory ale nie było.


balea 

Balea – żele pod prysznic, zapachy przeróżne, niesamowite, soczyste, wzięłam wszystkie rodzaje z regału, po prostu) 

balea
Balea – mydełka do rąk, oliwka z palczatką cytrynową, mleko z miodem (mój ulubiony), brzoskwinka z nektarynką i delikatne mydełko z aloesem. To nie są wszystkie mydełka, które kupiłam, jest ich dużo więcej.

 balea

Balea – żel myjący do twarzy (kolejny w tym roku)
Balea – odżywka do włosów (stosuję ja na okrągło)
Balea – maska do włosów z figą i perłą (osławiona w blogosferze, teraz mam ją i ja)
Alverde – szampon z kwiatem lipy i żurawiną
Alverde – kuracja dla włosów z aloesem i hibiskusem

No, to mi chyba wystarczy na ..jakąś chwilę:)
Za jakiś czas pojawią się recenzje, najpierw jednak muszę się nimi nacieszyć i potestować.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz