Moje miejsca

19 października 2014

Mineralny Puder Prasowany Mary Kay









Już dawno chciałam napisać recenzję mineralnego pudru prasowanego firmy Mary Kay.

Mary Kay to firma działająca na zasadzie sprzedaży bezpośredniej, to coś podobnego do Avonu i Oriflame. Mają swoje spotkania, konsultantki i te całe akcje zamawiania etc. Nigdy nie bawiłam się w takie kosmetyki, nigdy nic nie miałam z tych firm, gdyż zawsze wydawały mi się one „śmieszne” już w samej swojej strukturze. No bo jak to prezentacje, katalogi, jakieś zamawianie, konsultantki. Nie można iść do drogerii, pooglądać, powąchać, spróbować i włożyć do koszyczka? Przecież to sama przyjemność!

Kilka miesięcy temu dałam się skusić koleżance, która została konsultantką firmy Mary Kay. Namówiła mnie na przeglądnięcie katalogu, pokazała kilka produktów i takim to sposobem sprawiłam sobie mineralny puder prasowany w kolorze ivory 2.

 To jest zużycie w ciągu 3 miesięcy - wydajny?

Cenę podam Wam na końcu – jest oszałamiająca jak na plastikowe opakowanie, które wyglądem przypomina wielki cień do powiek. Szczerze mówiąc spodziewałam się pięknej błyskotki, w końcu to puder luksusowy, a dostałam prosty, tandetny plastik-sorry ale nie za taka cenę! Oczywiście mogę dokupić efektowne opakowanie ale wtedy cena rośnie-no bez przesady!

Zacznę od zapachu-zapachu brak, puder nie pachnie niczym, jest neutralny a zatem nie podrażnia nosa. Co do trwałości mam mieszane uczucia. Moja tłusta cera wymaga ciągłych poprawek w ciągu dnia, szybko się świeci, jest lepka, wymaga dobrego krycia i zminimalizowania widocznych porów. Czy to wszystko daje mi puder Mary Kay?

Hm.. na pewno nie zawodzi totalnie. Buzia jest ładnie zmatowiona przez 2-3h, później jednak trzeba robić „poprawki”. Na pewno nie robi efektu maski, dobrze nałożony ładnie wygląda i w miarę dobrze kryje. Ale pory widać!! Nie zbija się w grudki, nie roluje i przy odpowiedniej pogodzie nie lepi się.
Ogólnie mówiąc to ivory 2 daje w miarę ładne, aksamitne wykończenie. Dużym plusem jest to, że nie ciemnieje!

W upalne dni jednak kompletnie sobie nie radzi, zdaję sobie sprawę, że trudno o dobry puder, gdy mamy na zewnątrz ponad 30 stopni ale fajnie byłoby, gdybym jednak miała te kilka godzin pewności, że się nie świecę.

To teraz skład-po nazwie, że mineralny, oczekiwałam samych minerałów..


I dochodzimy do ceny, za te 9g w tandetnym, plastikowym opakowaniu zapłaciłam 70 zł. To chyba dużo, prawda?
Wydaje mi się, że cena jest zbyt wysoka, gdyż z czystym sumieniem mogę polecić inny, znacznie tańszy puder matujący, który moim zdaniem jest lepszy od pudru Mary Kay a zostaje nam nieporównywalnie więcej w kieszeni. Fajnie byłoby za 70zł dostać puder, którego nie wstydzę się wyjąć z kosmetyczki.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz