Moje miejsca

8 lutego 2015

Lancome Hypnose Star – czy mam spojrzenie gwiazdy?


Tusz Lancome Hypnose intrygował mnie od dawna. Po pierwsze Lancome czyli już dobrze się kojarzy z ulubionymi perfumami, po drugie tusz z wyższej półki czyli coś oferuje i powinnam być zadowolona. I po trzecie trafiłam na promocję:) czyli byłam usprawiedliwiona do zakupu tak drogiego tuszu.


Zacznijmy od początku. Tusz zapakowany jest w srebrne, estetyczne pudełeczko i już wiemy, że mamy do czynienia z kosmetykiem luksusowym. W środku czarny tusz, którego trzonek ma przepięknie połyskujące, srebrne drobinki.

Szczoteczka stożkowa, dzięki czemu można dotrzeć do najkrótszych i najdłuższych rzęs. Zanurzamy szczoteczkę w tuszu i z łatwością docieramy do rzęs od nasady po same końce. Szczoteczka jest wygodna choć trochę mała.

Czy tusz jest warty swojej ceny? Osobiście uważam, że nie. Szczoteczka nie pogrubia rzęs tylko je lekko wydłuża. Poza tym skleja rzęsy, więc trzeba stosować ją bardzo delikatnie i powoli. Nie zauważyłam spektakularnego spojrzenia holywoodzkiej gwiazdy, raczej efekt przyzwoicie pomalowanych rzęs.

Tusz nie rozmazuje się (ale to tusz wodoodporny), wytrzymuje ok.6h a potem..zaczyna się kruszyć!!!
I to jest niedopuszczalne! To jest Lancome, tusz za kosmiczne pieniądze! To jest marka luksusowa!

Uważam, że nie ma najmniejszego sensu wydawać 145zł za tusz, który maluje rzęsy jak każdy inny za 1/3 ceny. No chyba, że ktoś jest snobką i lubuje się w wyciąganiu drogiego tuszu z kosmetyczki. Ja nie jestem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz