Za oknem dżuma, zimno, wiatr i temperatura na pograniczu
plus-minus. To nie jest czas, który lubię,
nawet słońce zapomniało o swoim istnieniu.
Brak chęci na jakąkolwiek aktywność, brak pomysłu na siebie,
długi wieczór i ciemno nie napawa mnie optymizmem. W takich momentach
nieocenione są galerie i zakupy:)
a po kilkugodzinnym oglądaniu, szwędaniu i czasem mierzeniu należy się pyszna
kawa latte w ulubionej galeryjnej kafejce. Jak dobrze, że prawie wszędzie jest Grycan.
Dla mnie latte to nie tylko kawa, to również deser, który
usprawiedliwia moje łakomstwo. Nie ma nic lepszego jak pyszna pianka i
cieplutka, słodziutka kawusia.
Tak, obłędna latte i zakupy to jest to, co zawsze
poprawia mi humor. W takim zestawie mogę przetrwać zimową dżumę.
Poniżej zdjęcia z zakupów, które zawsze kończyły się kawą:)
| komin blue shadow |
komin cieplutki, milusi w dotyku i efektowny
| kopertówka z blue shadow, ostatnio odkrywam tę markę i bardzo mi się podoba |
| kapitalny bałwanek ze sklepu firmowego Rausch, prosto z Berlina |
Biała i ciemna czekolada ulepiona na bałwanka to idealny Schneemann pod choinkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz