Moje miejsca

7 grudnia 2014

Dżuma, galeria i kawa latte



Za oknem dżuma, zimno, wiatr i temperatura na pograniczu plus-minus.  To nie jest czas, który lubię, nawet słońce zapomniało o swoim istnieniu.

Brak chęci na jakąkolwiek aktywność, brak pomysłu na siebie, długi wieczór i ciemno nie napawa mnie optymizmem. W takich momentach nieocenione są galerie i zakupy:) a po kilkugodzinnym oglądaniu, szwędaniu i czasem mierzeniu należy się pyszna kawa latte w ulubionej galeryjnej kafejce. Jak dobrze, że prawie wszędzie jest Grycan.

Dla mnie latte to nie tylko kawa, to również deser, który usprawiedliwia moje łakomstwo. Nie ma nic lepszego jak pyszna pianka i cieplutka, słodziutka kawusia.

Tak, obłędna latte i zakupy to jest to, co zawsze poprawia mi humor. W takim zestawie mogę przetrwać zimową dżumę.

Poniżej zdjęcia z zakupów, które zawsze kończyły się kawą:)
komin blue shadow





 komin cieplutki, milusi w dotyku i efektowny
kopertówka z blue shadow, ostatnio odkrywam tę markę i bardzo mi się podoba











kapitalny bałwanek ze sklepu firmowego Rausch, prosto z Berlina
Biała i ciemna czekolada ulepiona na bałwanka to idealny Schneemann pod choinkę.
Ach jaki piękny jest ten Berlin, obiecałam sobie, że jeszcze kiedyś tam pojadę na weekend!




piękny dwukolorowy szal z Monnari

Dodam jeszcze, żeby nie było, że każda dżuma kończy się zakupami, to są jeszcze przyjaciele, znajomi i kino. Ale to już na inny wpis.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz